reklama / prezentacja w S&L / kontakt

otrzymuj najnowsze wadomości na swój e-mail:

Zarobki piłkarzy nie są przesadzone

Duńczyk Nicklas Bendtner z Arsenalu Londyn uważa, że wysokie zarobki piłkarzy nie wynikają wyłącznie z poziomu prezentowanego na boisku. "Płacą nam także za wyrzeczenia i brak prywatności. To koszty, jakie ponosimy" - podkreślił.

Nicklas Bendtner, kolega klubowy Łukasza Fabiańskiego i Wojciecha Szczęsnego, zarabia 50 tys. funtów (ok. 230 tys. złotych) tygodniowo, przy 170 tys., jakimi Chelsea Londyn skusiła Hiszpana Fernando Torresa nie wygląda na krezusa.

"Myślę, że takie płace nie są przesadą. Piłkarze, szczególnie w tak wymagającej lidze jak angielska, naprawdę dają z siebie wiele. Klub korzysta z mojego ciała, czasu, ale nie płaci tylko za to, co pokazuję na boisku. Ponosimy także inne koszty, np. całkowity brak prywatności" - powiedział Bendtner, cytowany przez "Daily Mail".

"Nie narzekam, bo taki zawód sobie wybrałem, ale ... Spokojne wyjście do restauracji z dziewczyną czy przyjaciółmi praktycznie nie wchodzi w grę, bo następnego dnia zdjęcia będą w każdej gazecie. Inne wyrzeczenia? Ja np. kocham jeździć na nartach. Niestety musiałem zrezygnować z tej pasji, bo jest zbyt niebepieczna ze względu na ryzyko urazu. Takie sprawy trzeba brać pod uwagę, zanim zacznie się krytykować wysokie zarobki piłkarzy" - podkreślił.

"Inni ludzie mogą wolny czas spędzać według własnego uznania. Ja zawsze muszę myśleć o futbolu i o tym, co w związku z tym mi wolno, a czego nie" - dodał Duńczyk.

Zaznaczył jednak, że skłamałby, gdyby powiedział, że zarobione pieniądze go nie cieszą. "Mam tylko nadzieję, że w opinii kibiców i ekspertów zasługuję na swoją gażę" - podsumował. (PAP Life)