reklama / prezentacja w S&L / kontakt

otrzymuj najnowsze wadomości na swój e-mail:

Widowiskowy masaż

Pewnie uważasz, że masaż to tylko klient i terapeuta, relaksująca muzyka, gabinet z nastrojowymi świecami, niczym niezakłócona cisza i atmosfera intymności. Zwykle właśnie tak to się odbywa. Ale może być również zupełnie inaczej…

Można się było o tym przekonać podczas tegorocznego 39. Kongresu Kosmetycznego LNE&spa w Paryżu. Znany twórca autorskich technik masażu, międzynarodowy szkoleniowiec i  kinezyterapeuta Gil Amsallem oraz masażysta Gilles Horclois zaprezentowali masaż na cztery ręce w niezwykle widowiskowym wydaniu. To było prawdziwe show, które podziwiała licznie zgromadzona publiczność. Naprawdę było na co popatrzeć.

Terapeuci z dużą łatwością i swobodą wykonywali ciekawe ruchy rozciągające i rozluźniające. Unosili do góry ręce i nogi prawie nagiej modelki. Podczas, gdy jeden kręcił jej głową, która znajdowała się zupełnie poza łóżkiem, drugi energicznie wymachiwał nogami zdziwionej kobiety. Przypominało to bardziej kołyszącą gimnastykę na łóżku do masażu niż standardowy zabieg.

Zastosowane techniki tak rozluźniły modelkę, że jej ciało stało się zupełnie bezwładne. Podczas tego niezwykłego, relaksującego transu, zupełnie straciła kontrolę nad wszystkimi częściami swojego ciała. Jej nogi i ręce, co chwila zmieniając swoje położenie, szybko migały w oczach zahipnotyzowanych pokazem widzów. Prezentacja ożywiła publiczność, która do tej pory w skupieniu słuchała wykładów specjalistów z branży kosmetycznej. Bez cienia wątpliwości był to charakterystyczny punkt całego paryskiego kongresu.

Na koniec obaj masażyści w geście udanej współpracy i luźnego charakteru ich masażu przybili sobie na scenie piątkę. Ich otwartość, spontaniczność, doskonały kontakt z widownią i niesamowicie zgrana praca w duecie, zostały docenione. Otrzymali burzę oklasków. Po tym obaj wspólnie wynieśli ze sceny modelkę, która dzięki nim doświadczyła na własnej skórze podwójnej mocy ciekawej terapii.

Zamiast gabinetu - scena, atmosfery intymności - oczy wielu zainteresowanych gapiów, relaksującej muzyki - dynamiczne dźwięki znanego wszystkim szybkiego utworu "I’m a Scat Man", ciszy - żywe reakcje zainteresowanej publiczności. Tak właśnie wygląda show masażu zarezerwowane jednak nie dla spa, a wyłącznie dla sceny.

Aneta Matusiak,
redaktor naczelna spaluxury.pl,
korespondencja z Paryża